Spotkaj Jezusa

spot3Moi Drodzy Czytelnicy, kiedy zagłębimy się w treść Ewangelii, a konkretnie o teksty, które mówią o Zmartwychwstaniu Chrystusa to zauważymy, że pomimo pustego grobu, pomimo tego, co powiedziały niewiasty, apostołowie, to niewielu uwierzyło w Zmartwychwstanie Jezusa. Pismo Św. mówi: „A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela” Nawet kiedy patrzymy na Apostoła Tomasza, to zauważamy, że w uwierzył On w Zmartwychwstanie Jezusa dopiero wtedy, gdy Go spotkał, gdy Swój palec włożył w Jego bok. Do czego dąże? Moi Drodzy, Bóg w historii naszego życia stawia przed Nami różnych ludzi – wierzących, niewierzących, poszukujących.

spot1Jako Chrześcijanie mamy szczególne zadanie, by przyprowadzić ludzi do Jezusa. Na przykładzie relacji małżeńskiej możemy wykazać, że tych dwoje ludzi, żyjących w związku sakramentalnym nie byłoby ze sobą gdyby kiedyś się nie spotkali. Przyjaźń, Miłość, relacja zaczynają się od spotkania. Kiedy My, spotkamy w Swoim życiu kogoś, kto nie zna Jezusa, to naszym zadaniem jest przygotować spotkanie tego człowieka z Jezusem. Jeśli ktoś nie doświadczy tego, że Jezus prawdziwie umarł, prawdziwie Zmartwychwstał to nawet najpiękniejsze teksty i rozważania nie doprowadzą tego człowieka do światła wiary. Ja w Swoim życiu spotkałem Jezusa, i dla mnie nie istnieją jakieś wyssane z palca teorie, że Bóg nie istnieje; niestety jest wielu ludzi, którzy nie spotkali Boga, i dla Nich wiara jest obca, jest wymysłem, sprzeczną z logiką teorią.

spot2Jak więc doprowadzić do spotkania człowieka z Jezusem? Odpowiedzią jest to, jak żyjemy. Kiedy ktoś zobaczy Ciebie, mnie żyjącego w zgodzie z Ewangelią, to On sam zacznie pytać, co jest sensem i celem tego naszego życia. Musimy tak kochać Jezusa, tak żyć Ewangelią, by to nasze życie promieniowało obecnośćią Boga w naszym życiu. Nawet nasze najpiękniejsze przemowy, gesty, nie pomogą, jeśli my sami, nie będziemy żyć owocami spotkania z Jezusem.

„Oto stoję u drzwi i kołaczę — mówi Pan — jeśli kto posłyszy mój głos i drzwi otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze Mną” (Ap 3, 20).

Miłość chrześcijańska

mił1„Patrzcie, jak Oni się miłują”  – to zdanie odnotowane w pismach Tertuliana opisujące styl życia pierwszych chrześcijan pokazuje Nam takżę co jest filarem Naszej wiary. My, chrześcijanie w sposób szczególny zostaliśmy wezwani do miłości. Całe nasze chrześcijańskie życie musi być oparte na wierze i miłości. Czymże byłaby wiara bez miłości? Tylko pustym obrzędem. Są momenty w moim życiu, kiedy nie mogę dać drugiemu człowiekowi nic innego jak tylko moją bezinteresowną miłość i obecność. Nie jestem profesorem, uczonym ani nikim ważnym żeby doradzać, ale jestem chrześcijaninem i mogę dać miłość. Zobacz, drogi Czytelniku, że Bóg na Chrzcie Świętym zapalił w Nas płomień wiary. A płomień ma ogrzewać, dawać ciepło. Po to jesteśmy stworzeni żeby płonąć miłością. Nie tylko Bóg ma Nas kochać, nie tylko My Jego, ale także My, każdego człowieka. Nie można w pełni kochać Boga, jeśli nie pokocha się drugiego człowieka miłością chrześcijańską. Oczywiście, miłość chrześcijańska łatwa nie jest, bo nieraz aż Nam pięść się do góry podnosi na sąsiada, bo na przykład o 6 rano w sobotę zachciało mu się kosić trawę. Nikt nie powiedział, że będzie łatwo.

mił2Jak mawiała Bł. Matka Teresa z Kalkuty: „Prawdziwa miłość boli. Musi boleć. Musi być czymś bolesnym kochać kogoś.” Mimo to, mimo trudu i bólu to proszę Cię, kochaj, kochaj każdego, nawet gdy Ci trudno bo już nie wytrzymujesz, błagam Cię o miłość, bo ten świat, tak bardzo spragniony miłości, szuka jej tam gdzie jej nie ma – w pornografii, homoseksualizmie, wolnych związkach – TAM JEJ NIE MA! Ty, Drogi Czytelniku bądź dawcą miłości, i pamiętaj, że ilekroć zwątpisz w sens miłości, to spójrz na Krzyż i przypomnij sobie, że tam dokonał się najpiękniejszy wyraz Miłości.

mił3

Jezus Zmartwychwstał!

zm2Moi Drodzy!

Pewnie wielu z Was zastanawia się dlaczego pod koniec sierpnia podjąłem temat Zmartwychwstania Chrustusa. Temat Zmartwychwstania Chrystusa nie może być podejmowany tylko w okresie Wielkiego Postu, Wielkanocy. Zmartwychwstanie dla chrześcijanina – dla mnie i dla Ciebie jest największą radością życia. Zobacz, drogi Czytelniku, że kiedy Bóg umierał na Krzyżu, wielu nie widziało już nadziei. Wielu pomyślało, że to koniec – Bóg umarł i nie ma już dla Nas nadziei. Na szczęście ten scenariusz się nie wypełnił. Śmierć nie miała ostatniego słowa, bo Jezus Zmartwychwstał. Zobacz, że po trudach modlitwy Jezusa w Ogrójcu przychodzi czas Jego męki i śmierci, i tutaj właściwie mógłbym zakończyć ten wpis, gdyby nie to, że po tej śmierci przychodzi błogosławione Życie – Zmartwychwstały Chrystus.

Na co chciałbym zwrócić uwagę?zm1

Jest wiele sytuacji w naszym życiu, które wydają się Nam bez wyjścia. Patrząc na pewne rzeczy po ludzku, nie widzimy już nadziei, nie widzimy żadnego rozwiązania. Ale przecież jesteśmy chrześcijaninami! Jezus, pokonał śmierć, która z ludzkiego punktu widzenia jest nie do pokonania! Dlaczego i my, jako chrześcijanie nie moglibyśmy pokonać naszych życiowych trudności? Owszem, sami tego nie zrobimy, i dlatego naszą nadzieję, naszą siłę musimy czerpać z Jego Zmartwychwstania, bo On dokonał niemożliwego i jeśli tylko sami zechcemy, to ten sam Jezus, który Zmartwychwstał dokona w Nas rzeczy, o których nam się nawet nie śni. Na wszelkie nasze problemy i trudny musimy patrzeć poprzez pryzmat Zmartwychwstania, Jezus pokonując śmierć pokazał, że nie ma rzeczy niemożliwych. Pismo mówi: „Dla Boga bowiem, nie ma nic niemożliwego” Dlatego, Drogi Bracie i Droga Siostro, proszę Cię, nie bój się oddać siebie Zmartwychwstałemu, bo kiedy Ty wejdziesz w komunię z Nim, to On, Swoją mocą zdziała w Tobie cuda. My sami, Swoich problemów nie zwyciężymy, ale z Jezusem damy radę.

zm3„Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: Podnieś się i rzuć się w morze!, a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie.”

O posłuszeństwie w Kościele

posłuszeństwo„Milsze jest Mi posłuszeństwo niż ofiary.” – te słowa, skierował Jezus do Św. Faustyny. Ostatnie wydarzenia w polskim Kościele pokazują Nam, że nie każdy pragnie żyć w posłuszeństwie Kościołowi i przełożonym. Droga do świętości nie wiedzie przez samorealizację, dążenie do spełnienia swoich celów, ale poprzez wierne naśladowanie nauki Chrystusa, a nie da się wiernie naśladować nauki Chrystusa, jeśli nie słucha się Kościoła. Posłuszeństwo, w sposób szczególny dotyczy kapłanów, zakonników, siostry zakonne. Oni przyrzekając lub ślubując posłuszeństwo wybierają drogę szczególną. Bardzo wiele razy trzeba się przełamywać, by zgodzić się z wolą przełożonego. Nikt nie mówi, że jest to łatwe. Każdy z Nas ma prawo do własnych przekonań, do własnego zdania, ale kiedy Kościół lub przełożony ma odmienne stanowisko od Nas, i Swoim autorytetem zmuszony jest nakazać by dana osoba zaprzestała głoszenia Swoich poglądów, lub zaprzestała wypowiedzi w mediach, to trzeba w pokorze uznać, że idzie za tym wyższa racja i mądrość Kościoła. Nie możemy jako chrześcijanie zachowywać się jakbyśmy zjedli wszystkie rozumy. Nie będę tutaj wymieniał konkretnych nazwisk, bo już w mediach i tak jest za dużo, ale uważam, że wielu wie o kogo może chodzić. Do tych właśnie księży apeluję: nie tędy droga! Jako chrześcijanin nie mogę patrzeć na nieposzanowanie woli Kościoła i przełożonych, dlatego muszę zwrócić uwagę na pewne rzeczy. Mądrość Kościoła nie urosła w ciągu 10 lat, czy nawet 100. Mądrość ta wzrasta od ponad 2 tyś. lat więc kim ja jestem, żeby się z tą mądrością nie zgadzać? Oczywiście, Kościół też jest grzeszny, ale mimo to, Jezus nakazał posłuszeństwo, w Jego nakazie nie było żadnego „ale”, nie było tekstów z gwiazdką które można by ominąć, nie było tekstów małym drukiem napisanych, ale był jeden przekaz – POSŁUSZEŃSTWO 

ogrójecA wzorem posłuszeństwa jest sam Chrystus: „Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!”

Bóg jest przy Tobie

blog122Nie szukaj Boga w zaświatach. On jest przy Tobie. – Bł. Matka Teresa z Kalkuty

Moi drodzy, tak wiele razy szukamy Boga nie znajdując Go. Wielu szuka Boga, nie znajduje Go, a to dlatego, że nieraz źle patrzy. Szukamy Jego obecności w zaświatach, w dziwnych zjawiskach, ciągle chcemy cudów, w najlepiej to jakby Pan Jezus się nam na zawołanie pokazał. Oczywiście nie neguję teraz obecności Boga w cudach czy innych znakach Jego obecności. My jako chrześcijanie musimy pamiętać, że Bóg jest także w każdym z Nas. Jest w naszym uśmiechu i spojrzeniu, w naszej trosce i radości, w naszym bólu, w naszej łzie. Jest, bo pragnie się radować, smucić razem z Nami.

W Litaniach i wezwaniach Jezusa nazywamy sprawiedliwym, pokornym, cichym…Bóg wblog11 tych naszych słowach ma tak wiele imion, ale ten sam Bóg ma także wiele twarzy…Twoją, moją, i wiele innych. Każdy z ludzi na Ziemi jest stworzony na Jego podobieństwo. Ty i ja Drogi Czytelniku jesteśmy unikalnym dziełem Jego Miłości, stworzonym po to by kochać. Kiedy jesteś smutny, strapiony to Bóg w sposób szczególny jest przy Tobie, bo nie tylko Ty pomagasz Jemu nieść ciężar Krzyża łącząc Swoje cierpienie z Jego cierpieniem, ale także On, staje się Twoim Szymonem z Cyreny i na drodze Twojego życia przychodzi by pomóc Ci nieść Twój codzienny krzyż. I także wtedy, kiedy Twoje życie przepełnione jest radością to Jezus także jest przy Tobie i cieszy się z Tobą. Prawdziwy przyjaciel nie przychodzi tylko wtedy, gdy jest dobrze – On jest także wtedy, gdy jest źle. Jezus zawsze będzie przy Tobie, nawet gdy Ty i ja Drogi Czytelniku odejdziemy od Niego, to On będzie. Zawsze.

Maryja wzorem kobiety

ikonosWe współczesnym świecie bardzo często usłyszymy błędne twierdzenie, że kobieta w Kościele nie ma zbyt wielu praw, jest zepchnięta na margines życia duszpasterskiego. I wielu poprze te Swoje tezy tym, że kobieta nie może zostać kapłanką, biskupką etc. To, że nie może wynika z Ewangelii, ponieważ Jezus wybrał 12 Apostołów, Jego uczniowie to mężczyźni. Teraz niektórzy mogą zarzucić, że Jezus dyskryminował kobiety. To jest nieprawda. Francuska pisarka Madame de Stael powiedziała, że „Chrześcijaństwo wyrwało kobietę z pozycji równej niewoli” Niektórzy oczywiście się z tym nie zgodą, ale spójrzmy do Ewangelii na scenę gdy Archanioł Gabriel przychodzi do Maryi aby oznajmić jej, że będzie Matką Syna Bożego. To właśnie kobieta została wybrana na Matkę Boga. Bóg równie dobrze mógł zstąpić na Ziemię w inny sposób, mógł po prostu zstąpić z nieba. Ale zrobił inaczej. Wybrał pokorną, cichą i prostą kobietę na Matkę Swojego Syna. Złożył w Jej ręce ogromne zadanie – opiekę, pielęgnowanie i wychowanie Jezusa. To nie jest prawdą, że kobiety w Kościele są lekceważone. Od zarania dziejów w Kościele kobiety miały bardzo ważne role i zadania. Spójrzmy do kanonu Świętych i Błogosławionych Kościoła – jest tam wiele kobiet, które Swoje życie oddały Bogu, dążąc w ten sposób do świętości. Wielu teraz powie, że te kobiety to pewnie nic innego nie robiły, tylko siedziały i się modliły. Otóż nic bardziej mylnego. Na przykład Św. Joanna Beretta Molla, żyjąca w XX wieku realizowała Swoje powołanie do świętości jako matka i żona. Dróg do świętości jest wiele, i kobieta w Kościele ma ogromną godność, Kościół pamięta, że to właśnie kobieta jest Matką Jezusa i Naszą.

miriamA obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: Niewiasto, oto syn Twój. Następnie rzekł do ucznia: Oto Matka twoja. I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie (J 19, 25–27).

Moja tożsamość

2Kim jestem? Nieużytecznym sługą uzbrojonym w słowo i tarczę Ewangelii.  Nie mam nic oprócz Jego Miłości. Tak jak umiem, na tyle na ile pozwala mi łaskę idę, bo Jezus mówił „Idźcie i głoście” Wiem, że nie mogę się zatrzymać, nie mogę ustać w głoszeniu Jego nauki. Ewangelia jest jak narkotyk – gdy raz Jej skosztujesz, już na zawsze będzie obecna w Twoim życiu.

1Dlaczego głoszę Jezusa? Dlaczego chcę nieść Jego Ewangelię? Bo Go kocham – raz lepiej, raz gorzej ale kocham. Nawet jeśli czuję się największym katolickiem hipokrytą to nie mogę zaprzestać głoszenia Jego nauki, nawet jeśli czuję, że we mnie jest tylko iskra wiary, to muszę pamiętać, że iskra może wywołać pożar. Wielu powie: dlaczego mówisz o wierze, o Bogu skoro grzeszysz? A ja odpowiem: właśnie dlatego, że grzeszę i upadam to mówię o wierze i Bogu, bo On mi daje Miłość i przebaczenie. Nie mogę tej Miłości zatrzymać tylko dla Siebie, nie mogę ograniczyć Jezusa tylko do mojego życia – muszę Go głosić, bo głoszenie Jezusa jest dla mnie tlenem, owszem, Bóg jak najbardziej da sobie radę beze mnie, bo ja jestem tylko tępym narzędziem, ale Ja nie dam sobie rady bez Niego. Nie mogę przestać głosić Ewangelii, bo ja nie mogę szczęścia zatrzymać tylko dla samego siebie. Jezus nie umarł tylko za mnie, ale także za Ciebie i każdego z Nas. Nawet jak mi się wydaje, że jestem do niczego i przegrałem życie to staram się trzymać Jezusa ze wszystkich sił, bo wiem, że jak się Go puszczę to już po mnie. I Ciebie też proszę: nie puszczaj się Jezusa, nawet gdybyś miał 3Go trzymać tylko za malutki kawałek Jego szaty.

Zakochaj się w Bogu

111„Ukochałem Cię miłością odwieczną” – Dzisiaj Jezus mówi do Ciebie te właśnie słowa. On pragnie Twojego serca. Pragnie Ciebie. Zobacz, że Bóg tak Nas ukochał, że dał Swojego Syna, dał Go na ofiarę za mnie i za Ciebie. Czego pragnę? Abym i ja i Ty Drogi Czytelniku, abyśmy razem oddali Swoje serce Jezusowi – dali się ponieść Jego Miłości, Rozkochajmy się w Bogu, umiłujmy Jego Krzyż, bądźmy jak najbardziej intymni i czuli w tej relacji między mną, a Największą Miłością tego świata. Nie bój się rzucić całego Siebie w wir tej Miłości – kiedy Jej zasmakujesz, to zobaczysz jak piękne jest życie w jedności ze Zbawicielem. Bądź Bożym Szaleńcem! Daj się ponieść Duchowi Świętemu! Pragnę byś płonął – płonął Ogniem Jego Miłości, i by ten Twój pożar szedł na innych. Pragnę byś się wypalał dla Jezusa Drogi Czytelniku i nie bał się iść za Jezusem nawet jak wyda Ci się to bez sensu i bez celu. On wie co robi, i kiedy Ty zapłoniesz Jego Ogniem, On będzie razem z Tobą, bo nigdy Ciebie nie zostawi, bo Cię kocha, bo Cię pragnie, jest Bogiem zazdrosnym i nie lubi kiedy od Niego odchodzisz. A więc płoń! Niech Ogień tej nieskończonej Miłości wypali w Tobie wszystko, co nie jest boże, pragnę Twojej śmierci – niech umrze wszystko co nie jest od Boga, naródź się na nowo by być tylko Jego i razem z Nim w Jedności!333

Dlaczego kocham Spowiedź?

Jezus-spowiedźDlaczego ja kocham Sakrament Pokuty i Pojednania? Jestem grzesznikiem. Jestem człowiekiem. Jestem chrześcijaninem.  Jestem kochanym dzieckiem Boga. Każdy z Nas zna chyba dosyć dobrze historię Adama i Ewy – pierwszych ludzi, którzy mieszkali w raju. W tej ich biblijnej historii, ich życie toczy się doskonale, żyją w harmonii z Bogiem, zwierzętami. Niestety, w pewnym momencie pojawia się grzech – szatan zwodzi kobietę, a ona następnie mężczyznę, wtedy dochodzi do zerwania i zjedzenia owocu z drzewa poznania dobra i zła. To tak zwany grzech pierworodny. Ewa i Adam zerwali poprzez Swoją pychę tę łączność z Bogiem, te harmonię. Do czego dążę? Otóż Bóg po grzechu pierwszych ludzi wygnał ich z raju, ale nie przekreślił rodzaju ludzkiego, nie zniszczył Ziemi doszczętnie, nie zaprzestał dzieła stwarzania kolejnych ludzi. A dlaczego? A bo kocha i przebacza. W tej wielkiej Miłości Boga do człowieka Bóg daje Swojego jedynego Syna – Jezusa Chrystusa, by ten na Drzewie Krzyża odkupił Nas Swoją Krwią. Czy może być większa Miłość niż ta, którą okazał nam Bóg dając Swojego Syna na Ofiarę za Nas?

Dlaczego kocham Sakrament Pokuty?

Bóg w Swoim Miłosierdziu niesie mi poprzez Spowiedź przebaczenie, miłość, pokój, pomaga mi powstać. Nie przekreśla, nie ocenia, nie krzyczy, ale mówi z Miłością: Podnieś się Synu, kocham Cię i przebaczam. Oczywiście nie możemy traktować Sakrametu Pokuty na zasadzie „Pogrzeszę sobie, bo przecież Bóg i tak mi wybaczy” – To jest złe i grzeszne myślenie. Ale też nie możemy się bać Spowiedzi. Czasami trafimy na różnych kapłanów – osobiście wiem, że są tacy, którzy umieją nakrzyczeć na penitenta. To nie jest dobre. Nawet jeśli kapłan krzyczy, ocenia, prowokuje, to wiedz, że Jezus tego nie robi. Kapłan jest tylko pośrednikiem, tak samo grzesznym jak Ja i Ty.

Kiedy przychodzimy do Sakrametu Pokuty i Pojednania to Bóg niczym kochający Ojciec wychodzi Nam na spotkanie. Tak jak w przypowieści o synu marnotrawnym, ojciec czekał na Syna, czekał codziennie, a gdy syn wrócił, ojciec dał mu pierścień i przyrządził ucztę. Bóg tak samo cieszy się z naszego powrotu, z naszego powstania. Dlatego kocham spowiedź bo Bóg mi przebacza, kocha, cieszy się gdy wracam

„Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się”

▶ Illuminandi – I O Tym Drugim … – YouTube

Żyć Ewangelią

Jestem chrześcijaninem. Spowiadam się. Chodzę do kościoła. Przyjmuję Sakramenty. Wypełniam wszelkie obowiązki o jakich mówi tekst pięciu Przykazań Kościelnych. Ale czy Ja, czy Ty Drogi Czytelniku żyjemy Ewangelią? Jezus mówi bardzo wyraźnie i konkretnie w Ewangelii Mateusza: „Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie.” Zadajmy sobie teraz bardzo ważne pytanie: czy wypełniamy wolę Ojca, wolę Boga? Życie chrześcijańskie nie może opierać się tylko na wypełnieniu tej „podstawy” którą zaleca Kościół w Przykazaniach Kościelnych. Owszem, można na tym poprzestać, ale wtedy nasuwa się pytanie: czy jestem prawdziwym i wiernym świadkiem Chrystusa? Na przykład: Kościół w Przykazaniach Kościelnych mówi o tym, abyśmy przynajmniej raz w roku przystąpili do Sakramentu Pokuty i Pojednania. Oczywiście, możemy osiągnąć Zbawienie będąc u spowiedzi raz w roku, ale pojawia się kwestia jak formujemy własne sumienie. Dobra, systematyczna spowiedź jest podstawą formacji chrześcijańskiej. Czym dla mnie jest żyć Ewangelią? W Piśmie Świętym znajdujemy wiele przykładów Miłości Jezusa, Jego niezłomnej wiary, wiary Jego i Naszej Matki Maryi, wiary Apostołów, wiary Abrahama; widzimy też momenty modlitwy Jezusa, Jego uczniów, widzimy pokorę Jego Matki; krótko mówiąc: widzimy stałą i nierozłączną relację Ojca z Synem, Matki z Synem, widzimy relację Apostołów, uczniów Jezusa do Jego osoby. Życie Ewangelią jest takim wiernym, pokornym wypełnianiem Ewangelii. Jest życiem w nieustanej łączności z Ojcem, przez pokorę, modlitwę, wiarę…

Wielu z Was może teraz pomyśleć, że tak pięknie i „cukierkowo” to tylko w Ewangelii, a bo ludzie się zmienili, albo czasy już nie te, bo to trudne; wymówek będzie wiele. Z jedną z tych wymówek się zgodzę: życie Ewangelią w dzisiejszym świecie nie jest proste. Ewangelia to najtrudniejsza z nauk – nakazuje miłować nieprzyjaciół, przebaczać, nadstawiać drugi policzek gdy nas biją. A przecież niejednokrotnie w Nas aż się gotuje by komuś dopiec bo nam zaszedł za skórę. Wielu powie: w takim razie musimy się z tym pogodzić, że to takie trudne i żyć dalej. A ja powiem tak: w życiu Ewangelią nie ma kompromisów. Jezus po raz kolejny mówi bardzo wyraźnie i dosadnie w Ewangelii Mateusza: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi.” Nie możemy iść na kompromisy w życiu chrześcijańskim, bo one bardzo często prowadzą do upadku zasad. Nasuwa się pytanie: więc jak żyć Ewangelią skoro to takie trudne? Jest jedna odpowiedź: Jezus Chrystus. Kiedy już nie masz siły by po raz kolejny przebaczyć, nadstawić drugi policzek to idź do Jezusa. Nie wypełnimy wiernie Ewangelii jeśli nie będziemy czerpać sił ze Źródła, którym jest Chrystus. Nie będzie łatwo, bo momentami padniesz ze zmęczenia po kolejnym dniu znoszenia trudów codzienności, ale proszę Cię Drogi Czytelniku: właśnie w takich chwilach idź do Jezusa, zaryj twarzą przed Krzyżem bo nieraz stać ze zmęczenia nie będziesz mógł, i powiedz: Panie, nie mam siły. Albo jak nie masz sił by mówić, to leż, siedź, ale po prostu bądź przy Jezusie. On, kiedy widzi Twój wysiłek w wypełnianiu Jego nauki przyjdzie Ci z pomocą, siłą i wsparciem, a wtedy, uwierz mi Drogi Czytelniku, dasz radę wypełniać Ewangelię, oczywiście niedoskonale, z upadkami, ale z Jezusem u boku i to się liczy! Pamiętaj o Jego obietnicy: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.”